Secure Login:

Help? Register

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
stare 11-16-2010, 09:48
Avatar BAGERA
BAGERA BAGERA jest nieaktywny
Bagera Coalition Member
Założyciel Bagera Coalition
Menager Trener Zawodnik
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Postów: 1,344
Domyślnie Maskowanie

Maskowanie




Na początek zdaj się na wyobraśnię. Do skutecznego kamuflażu jest Ci potrzebna znajomość pola działania (dominujące kolory, roślinność, ukształtowanie terenu, także odległość w jakiej działa, lub może działać nieprzyjaciel). Sztuka maskowania jest dziedziną bardzo szeroką, wymaga umiejętności improwizacji, dobrych pomysłów i przebiegłości. Maskowanie to nie tylko kamuflaż osobisty i broni ale też pozycja główna, pozycje zapasowe i przygotowanie pozycji pozornych (mają za zadanie wprowadzenie w błąd, najlepiej, jeżeli będą na tyle dobre, aby zmusić wrogiego snajpera do oddania strzału w do tej pozycji, oczywiście wiadomo, że snajper ten potem kończy swój żywot. Najtrudniejsze w maskowaniu nie jest samo przyczepianie gałązek, odpowiednie przygotowanie ghillie suit, czy bandaży do owijania broni. Najtrudniejsze są szczegóły, bo to one zdradzają Cię niemiłosiernie.

Takimi szczegółami, o których nie można nigdy zapominać, a maskowanie ich może (i na pewno) ocali Twoje życie:
-maskowanie oddechu zimą (szal, lub kominiarka zakrywająca całą szyję (!))
-kropienie śniegu wodą przed pozycją ogniową (po strzale śnieżny puch nie będzie unosił się w górę, co zamaskuje strzał)
-maskowanie dymu i ognia strzału (dym: najlepiej strzelać wewnątrz krzaku (czy innej roślinności), nie wystawiać lufy poza krzaki (dym zostanie w krzakach a ogień nie będzie tak widoczny).
-nigdy nie wystawiaj lufy za okno (!!!). To żelazna zasada. Zawsze strzelaj wewnątrz pomieszczenia na zewnątrz. Pomieszczenie działa jak tłumik (tłumik posiada komory, które zatrzymują gazy wewnątrz (te gazy prochowe powodują hałas) pomieszczenie działa tak samo. Ogień i hałas pozostaje w środku.
-Cień bardzo często demaskuje. Pamiętaj, żeby unikać nasłonecznionych miejsc. Pozycje w cieniu trudniej wykryć. Walcząc w terenie miejskim dobrze jest mieć takie kolory (może to być zestaw narzutek), które będą Cię maskować zarówno na tle niebieskiej ściany domu, czerwonego fundamentu, czy białej ściany pokoju. Pamiętaj, aby przesuwać się ostrożnie i starać się chodzić po cieniu. Nie chodzić blisko okien. Oczywiście nie stosuje się ghillie suit w walkach miejskich.
-nie istnieje uniwersalne ghillie suit. Do każdego terenu trzeba coś przerobić.
-pamiętaj (!) o odblaskach przyrządów optycznych (i nie tylko ich). Blask bardzo szybko może okazać się zabójczy... Stosuj zaślepki i odsłaniaj je przed strzałem, stosuje blendę. (Rurka nasadzana/nakręcana na obiektyw o długości minimum 10cm (może być nawet wykonana z tektury. Jej wnętrze powinno być czarne. Odblask może też wywołać zegarek, zdjęcie fotograficzne, łuski przy pozycji (dlatego dobrze jest wykonać łapacze łusek), czy nawet guzik!
Pamiętaj o stosowaniu powyższych rad. Są one niezmiernie ważne i mogą ocalić życie na polu walki. Jak to dobrze ktoś powiedział:
"Dopóki strzela się do zwykłych piechurów wszystko wydaje się banalne, ale gorzej gdy do gry wkroczy wrogi snajper. I te rady odwołują się właśnie do tego, bo tylko wrogi snajper, czy ewentualnie artyleria jest prawdziwym zagrożeniem dla Ciebie.
Odpowiedź z Cytatem
  #2  
stare 11-16-2010, 09:49
Avatar BAGERA
BAGERA BAGERA jest nieaktywny
Bagera Coalition Member
Założyciel Bagera Coalition
Menager Trener Zawodnik
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Postów: 1,344
Domyślnie

Pamiętaj o zasadzie pięciu S:
Shape, shine, shadow, silhouette, spacing (kształt, połysk, cień, sylwetka, odstęp). Sam wyciągnij wnioski Teraz coś o maskowaniu broni.
Osobiście używam przeróżnych metod. Opiszę kilka z nich. Bandaże: Zimą wiadomo, nie farbuje się ich, więc nie ma problemu. Latem trzeba gotować te bandaże w trawach. Sok z traw wydziela się i farbuje wtedy taki bandaż. Trzeba pamiętać też o doborze traw do gotowania. Najlepiej taka, która puszcza dużo soku, ale nie jest to sok drażniący, albo silnym drażniącym zapachu (powinien mieć zapach naturalnej trawy). Z tymi trawami dobrze jest pokombinować. Na przykład pokrzywa przyciemni bandaże. Powinny mieć ładny, trawiasty kolor, dobrze jeśliby nie były zafarbowane jednolicie, wtedy jest to takie naturalne. (Na przykład gotuje się zwinięte bandaże, wtedy bardziej zafarbują się one na bokach, a w środku będą jaśniejsze, po owinięciu nimi broni, będzie dobry efekt). Bandaże te nie powinny ładnie wyglądać. Dobrze by je było jakoś stłamsić, "wytyrać" (bez skojarzeń). Broń powinna być nimi owinięta sztywno i powinny być poprzywiązywane do niej, żeby podczas czołgania, czy innych tego typu czynnościach nie zsuwały się i nie demaskowały. Dobrze jest dodać jakąś roślinność do tego, oczywiście pasującą do terenu. po paru dniach roślinność wysycha, trzeba pamiętać, żeby ją wymienić, a suche gałązki ukryć (dobry tropiciel po zobaczeniu leżących, suchych, pourywanych gałązek jest w stanie określić kiedy były one zerwane, po czym określi kierunek Twojego marszu i określi ile mniej więcej uszłeś. Wszystkie ukrywania tyczą się nie tylko gałązek, ale też ziemi, łusek [bierzesz je ze sobą], także odchodów). Dobrym rozwiązanie jest też dawanie na broń takiego specjalnego ubranka ghillie [oczywiście dla broni]. Maskuje to doskonale, ale śle przygotowane może trochę przeszkadzać w ładowaniu, przeładowywaniu, trzymaniu, czołganiu, itp. Dlatego należy dobrze je przywiązać i przetestować wszystkie pozycje strzeleckie, oraz poczołgać się, przeładować, załadować i usunąć/przerobić niewygodne elementy.
No i oczywiście broń kamufluje też jej malowanie. Przy czym nie malujemy jednolitym kolorem, ale na przykład są specjalne łatki, dzięki którym (wg. instrukcji) pomalujesz broń na perfekcyjne moro. Dobór kolorów zależy od terenu oczywiście. Innym sposobem jest przyłożenie gałązek (najlepiej grubych, iglastych), lub liści do broni i malowanie (oczywiście w obu przypadkach sprayem). Końcowy efekt, też należy przetestować. Kamuflaż broni, jak i siebie samego zależy jak już mówiłem od charakteru misji i kolorów terenu. A! No i oczywiście, ale to nie muszę chyba zwracać uwagi, żeby osłonić przy takim malowaniu spust, bębenki lunety, zamek, rączkę zamkową (czyli po prostu części ładujące, w wiatrówce rzecz się ma trochę inaczej, zależy też jakiej wiatrówce), no i oczywiście szczelnie osłonić obiektyw lunety i okular (!). Także trzeba osłonić mechanizm regulacji paralaksy, powiększenia, podźwietlenia siatki i inne mechanizmy posiadające cyferki i takie które są narażone poprzez malowanie na gorsze działanie. Można też samemu kombinować nad maskowaniem broni. Ja na przykład kiedyś używałem na lunetę zwykłą skarpetkę, która była gotowana i zafarbowana, po czym uciąłem koniec (tam gdzie palce), założyłem i wyciąłem jeszcze miejsca na bębenki, oraz regulację zooma. W wiatrówce (łamanej, dolny/boczny naciąg, PCA (pompka)) jeśli chodzi o bandaże i ghillie to sprawdza się ale na lunecie. Na lufie i łożu nie za bardzo, bo będzie bardzo przeszkadzać. Wtedy pozostaje malowanie, albo taśma izolacyjna w kolorze (trochę gorzej maskuje). Oczywiście (!) między taśmę izolacyjną na lufę, czy łoże podłóż papier. Inaczej po zdjęciu izolacji będzie nieładnie i będzie się kleić. Izolacja ma być przyczepiona tylko w niektórych punktach, żeby po prostu trzymała się na broni. Kolejna sprawa w wiatrówkach... Te lipne światłowody nic nie warte. Nie wiem jak komu, ale mnie okropnie zawsze przeszkadzały w strzelaniu z otwartych. Ponoć ktoś z wadą wzroku ma łatwiej, ale ktoś kto chce się zamaskować powinien je zakleić/usunąć. Ktoś kto strzela z muszki i szczerbinki... po prostu wymienić przyrządy otwarte. No i ważne jest też maskowanie kolby (!). Tu trzeba zwracać szczególną uwagę na to żeby ten kamuflaż bardzo się tam trzymał, kolba wiadomo, że ciągle jej dotykamy. Jest wiele sposobów na maskowanie broni. Jedne maskują lepiej, drugie mniej. Ale trzeba pamiętać, że dobrze jest coś wymyślić. Może ten nowy sposób dobrze się sprawdzi na danym terenie. Sztuka maskowania daje swobodę, ale nie znosi omijania szczegółów.

Kolejny temat. Szczegóły maskowania osobistego.
Czyli maskowanie twarzy, rąk, zapachu, itp.
Nawet świetne ghillie suit nie uchroni Cię przed śmiercią spowodowaną przez wrogiego snajpera, jeżeli będzie widać Twoją twarz. "Morda" jest widoczna z kilkudziesięciu metrów bez żadnego problemu i to właśnie ta twarz będzie na siatce celownika nieprzyjacielskiego snajpera. Są dwie metody:
-makijaż snajperski
-zakrycie twarzy
Może najpierw zakrycie twarzy. W zimie może to być zwykła, biała kominiarka (no i w zasadzie w zimie to tylko kominiarka. Chroni ona przed zimnem no i maskuje. Musi ona zakrywać szyję, gdyż (!) maskowanie szyi jest tak samo ważne jak sama twarz (!). Na ręce, wiadomo - rękawice, także białe z wyciętymi dziurami na paliczki palca wskazującego i kciuka prawej ręki (no chyba, że ktoś jest mańkutem). Ja sam używam rękawiczek, ale nie ucinam całkiem palców, tylko gdzieś tak w połowie palca nadcinam. Podczas ładowania wysuwam palce z osłon, a po załadowaniu znowu mi ciepło w te dwa palce. Buty - najlepiej zaopatrzyć się w całkowicie białe. Skoro szczegóły zamaskowane można teraz założyć biały kombinezon czy maskałat (kiedy indziej opiszę jak zrobić i na ile sposobów strój maskujący zimowy).
W lecie na głowę zakładamy własnoręcznie wykonaną kominiarkę z siatki maskującej. Jest ona dobra, bo przewiewna, lekka i dobrze maskuje. Niestety ma też pewien minus. Nierzadko trzeba leżeć godzinami i nocami w trawie, a co gorsza kiedyś leżałem w terenie podmokłym, bagiennym. Wtedy nie polecam takiej kominiarki z siatki. Robactwo pewnie włazi w oczka siatki siedzi na głowie, nie mówiąc już o komarach. Wtedy polecam coś innego: Kominiarka z cienkiego materiału z wycięciem tylko na oczy, oczywiście zasłania calutką szyję (bo właśnie tak komary się pchają najbardziej) i najlepiej moro, albo przemalować dowolnie na potrzebny kolor (wygotować w trawach, które zabarwią, albo farbach do tkanin (chociaż trawy lepsze). Buty w maskowaniu letnim (letnim, czy jesiennym, wszystko jedno) nie mogą być w żadnym wypadku piękne i błyszczące. Powinny być ubłocone (ale nie tak żeby miały pełno błota pod spodem i nie dało się biegać bo takie ciężkie), tylko po prostu pomalować je błotem. Będzie dobry efekt. Dłonie w lecie także maskujemy rękawiczkami. Dobrze jeśli są cienkie, żeby dłoń się nie pociła, nie utrudniały przeładowania itp. Oczywiście też w kolorze maskującym. Pod żadnym pozorem nie podwijać rękawów! Także gołe ręce są widoczne z daleka. Jeśli chodzi o zapach to usunąć z siebie miły zapach po kąpieli i nie psykać się żadnymi kosmetykami. Wróg wyczuje zaraz. Są porady, że dobrze jest siebie natrzeć sokiem z traw... Potem skóra zabarwiona i amen. Najlepiej natrzeć sokiem z traw (ale nie mogą być drażniące w zapachu. Zwyczajnie zapach trawy. Wybierać takie trawy, które dają dużo soku) ale nie siebie, tylko ubranie maskujące.
Jeśli chodzi o makijaż snajperski no to tu są różne opcje: -farbki maskujące (dobrze się sprawdzają, ale trzeba wybrać takie, które będą miały dużo kolorów (dużo odcieni zieleni).
-farbki akwarelowe (są niezłe, gdy nie posiada się tych wyżej, ale po wyschnięciu jest tak dziwnie na twarzy, jakby się miało zastygły beton).
-błoto & trawy (nieśmiertelna para, ale trzeba uważać, żeby się nie natrzeć sokiem z drażniących traw. Średnio się sprawdza, ale gdy jest się w polu wiele dni jest przydatne).
-węgiel (bardzo dobry. Co prawda to tylko jeden kolor, ale w odpowiednim wzorze dobrze działa. Dobre jest w nim to, że nie czuje się niczego na twarzy, tak jak w przypadku akwarelówek).
-inne (tu jest wolny wybór, testowanie, sprawdzanie, itp. Można się posmarować nawet gó..... Wiele opcji wszystkiego co farbuje.
Wzory i sposoby malowania twarzy:
Zasada jest taka, że ten makijaż ma rozbić kształty twarzy. Tak więc miejsca wypukłe na twarzy (na przykład nos, pod nosem, pod oczami (na tej kości) malujemy na ciemniejszy kolor niż miejsca wklęsłe.
Nie jest powiedziane, że trzeba używać tylko kolorów zielonych.
Można się tu pobawić w Indianina. Dobrze jest mieć wzór na twarzy, niż po prostu takie "popaćkanie". Wzory po jakimś czasie rozmazują się i dają wspaniały efekt. Mój ulubiony wzór: Lekki zygzak(takie coś jak piorun) ciemnoniebieskim od skroni do okolic pod oczami (po obu stronach), reszta kolorów wiadomo, zależna od otoczenia, ale ten niebieski zygzak po rozmazaniu się daje dobry efekt. Dobry jest jeszcze na poprzeczne paski. Zwyczajne plamki też są świetne. Te plamki muszą być na całej twarzy, nie może być widać ani skrawka skóry.
No i najważniejsze w makijażu snajperskim: Maluje się wszystko (!). Łącznie z calutką szyją dookoła, także uszami. Jeśli zajdzie taka potrzeba to nawet kawałek klatki piersiowej.
Wtedy dopiero ubieramy ghillie suit, czy inne maskujące ubranie.

Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do forum


Powered by vBulletin® Version 3.8.3
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
© 2009 Copyright by Natural Acrive Life
A vBSkinworks design
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 21:26.
Kontakt - Bagera Coalition FORUM - Archiwum - Na górę